... czyli Soft Skills na uczelni. Egzaminy w ataku, profesorzy podkręcają tempo, ostateczne terminy projektów nadciągają, Twoje życie towarzyskie zanika - a Ty... siedzisz przed ekranem i łapiesz się jednej myśli: czy zdobycie dyplomu naprawdę jest tego warte?
Kończysz szkołę średnią i nikt nie przygotowywał Cię na to, co się stanie, gdy w październiku rozpoczniesz nowy etap - studiów. Będziesz musiał na nowo poznać i zapamiętać zasady. Nikt Cię nie poinformował, że na uczelni wyższej nie mówimy do wykładowców Pani/Pan, tylko zwracamy się odpowiednim tytułem lub że wszystko, co robisz i potrzebujesz - musi znaleźć się w systemie USOS.
Nikt nigdy nie mówił o tym, co może nas spotkać na uczelni wyższej. Zwykle słyszy się o tym, że... “To Twój pierwszy krok ku lepszej przyszłości”, jednak jak się później okazuje — na studiach nie zawsze jest łatwo i kolorowo, a czasami sesja potrafi nas wycisnąć jak cytrynę. Zdarza się, że trudne chwile potrafią na tyle przyćmić radość życia, że w końcu zadajesz sobie pytanie — czy ten chaos naprawdę jest wart dyplomu?
Czy wchodząc na drogę życia studenckiego spodziewałeś się właśnie tego? Zakładamy, że odpowiedź brzmi nie. Jedyny obraz uczelni jaki w większości znamy, pochodzi z zagranicznych filmów i ukazuje studia jako beztroską kontynuację nastoletniego życia. A potem mijają pierwsze dwa miesiące nowej edukacyjnej przygody i co się okazuje? Mamy do napisania trzy projekty, parę e-maili do Profesorów, a do tego już niedługo nadciąga sesja zimowa! Jeśli dotrwałeś do tego momentu, to znaczy, że nie tylko przyjrzałeś się różnym odsłonom studenckiej codzienności, ale za moment poznasz to, co spina je wszystkie w całość.
Chwila – o czym tutaj mowa?
Mowa tu o kompetencjach transferowalnych!
Nawet jeśli Tobie wydaje się, że jeśli wchodzisz bez doświadczenia w życie studenckie, już na starcie zdobywasz pakiet świetnych umiejętności, które pracują na Twoją przyszłość długo po zakończeniu studiów. To coś, co wpada do twojej prywatnej teczki - Toolboxa, który zawsze masz pod ręką i z którego wyciągasz dokładnie to, czego w danej chwili potrzebujesz. To kompetencje, które nie są przypisane do jednego konkretnego zawodu czy kierunku studiów. To coś, co możesz zabrać ze sobą „zawsze i wszędzie” – z ławki w sali wykładowej do pierwszej pracy, a potem do innych dziedzin swojego życia, nawet jeśli zdecydujesz się na całkowite przemeblowanie i ułożenie swoich priorytetów od nowa.
Rynek pracy w 2026 roku kładzie duży nacisk na to, co „ludzkie”. Podczas gdy sztuczna inteligencja automatyzuje zadania twarde, kompetencje miękkie stają się bezcenne, bo to coś, czego sztuczna inteligencja nam nie odbierze. Obecnie pracodawcy podkreślają znaczenie kompetencji miękkich (czyli np. zdolność do spokojnej i rzeczowej komunikacji w grupie, kiedy termin oddania projektu mija jutro, a ktoś po raz trzeci pyta “co jest do zrobienia?”) - coraz częściej traktując je jako kluczowy wyznacznik potencjału pracownika. Algorytmy piszą kod, generują obrazy i analizują dane szybciej od Ciebie, ale to ty posiadasz i zdobywasz różne zestawy „ludzkich” supermocy, których żadna maszyna nie potrafi zastąpić. Rekruterzy nazywają je kompetencjami transferowalnymi - my nazywamy je Twoim biletem do sukcesu.
W drugiej część artykułu pokażę Ci konkretne kompetencje transferowalne w praktyce, więc koniecznie wróć na bloga w maju!
Autorka tekstu: Katarzyna Cherek
Ambasadorka Biura Karier UAM w roku akademickim 2025/26
Studentka III roku Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa
